wtorek, 12 czerwca 2012

The most important

Jesteś. Już się bałam, że dziś nie przyjdziesz. Dlaczego? Sama nie wiem, coś tam w środku napawało mnie niepokojem. Cieszy mnie to, że znów się widzimy. Polubiłam te nasze rozmowy, schowane między zmierzchem a świtem. Żegnamy się w tym idealnie pięknym momencie gdy niebo jaśnieje i w swojej barwie nad horyzontem przypomina turkusowy ocean spokoju.

Czasem w ciągu dnia czuje się samotna. Tylko nocy wiatr jest w stanie zdjąć ten ciężar z moich ramion, otulając je spokojem. Mówisz, że mam wszystko. Nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak bardzo się mylisz. Żyjesz w błędzie. Czego nie mam? Pocałunku na dzień dobry. Ciepłych i bezpiecznych ramion na dobranoc. Śniadań z filiżanką przepysznej kawy gotowej po wyjściu z łazienki. Wieczornych rozmów z kubkiem gorącego kakao w dłoni. Roześmianych oczu. Najważniejszego. Cała reszta jest mało istotna. Czy sukces nie smakuje lepiej, gdy można go świętować we dwójkę? Czy nie łatwiej jest przełknąć gorycz porażki, gdy jest ktoś oddany obok nas? 

Czas już na mnie. Budzi się nowy dzień. Zapamiętaj: [...] samotność nie jest naszym przeznaczeniem, a samych siebie poznajemy tylko wtedy, kiedy możemy się przejrzeć w oczach innych ludzi. (Paulo Coelho, Czarownica z Portobello).

Brak komentarzy: